niedziela, 21 września 2014

Rozdział 33


Veronica's POV

Słuchawki gwałtownie wyrwały się z moich uszu, a iPod, który jeszcze chwilę temu spoczywał w mojej kieszeni, leżał teraz na chodniku z roztrzaskanym ekranem. Mimo to nie zwracałam na niego większej uwagi. Harry zamiast pomóc mi wstać, po prostu wpatrywał się we mnie z przymrużonymi oczami, wyraźnie oczekując mojej odpowiedzi.
- J-ja… - zająknęłam się. Cholera, wyglądał naprawdę groźnie.
- Ty, co? – ponaglił mnie.
Podniosłam się gwałtownie z twardego i chłodnego betonu, otrzepując przy tym spodnie na tyłku.
- Ktoś mnie gonił – sapnęłam na jednym wydechu.
Brew chłopaka uniosła się sceptycznie do góry.
- Gonił? – powtórzył.
Skinęłam głową.
- Nikogo tu nie ma – zauważył lodowato, przeszywając mnie spojrzeniem.
Zaczynałam czuć się niepewnie i cofnęłam się krok w tył. Musiałam sprawiać wrażenie śmiertelnie przerażonej (cóż, w rzeczywistości byłam), bo jego spojrzenie znacznie złagodniało.
- Kurwa mać – zaklął pod nosem na tyle cicho, że nie byłam pewna czy to na pewno było to, co wyszło z jego ust. – Nie bój się mnie.
Te słowa na nic się zdały. Rozejrzałam się nerwowo i zauważyłam, że faktycznie mój prześladowca, czy jakby to inaczej nazwać po prostu zniknął. Jakby rozpłynął się w powietrzu.
- Ronnie, nie skrzywdziłbym cię. Wiesz to, prawda? – słyszałam panikę w głosie Harry’ego.
- Wiem – odpowiedziałam krótko.
Gapiliśmy się na siebie w milczeniu, dopóki nie usłyszałam dziewczęcych pisków za plecami. Odwróciłam się i natychmiast tego pożałowałam. Moim oczom ukazała się pędząca w naszą stronę Rebecca, a zaraz za nią pośpiesznie podążał Liam. Dziewczyna kompletnie mnie zignorowała, zamiast tego przykleiła się do Harry’ego, a on nie wyglądał jakby mu to szczególnie przeszkadzało.
- Cholera, całe wieki cię szukaliśmy! Myśleliśmy, że coś ci się stało! – wykrzyczała tym swoim wysokim głosem, od którego więdły mi uszy.
Cieszyłam się, że jest ciemno, bo dzięki temu nikt z całej trójki nie mógł dostrzec mojego zranionego wyrazu twarzy. Byłam na tyle dotknięta, że nawet nie zastanowiło mnie po co mieliby go szukać.  Cofnęłam się i spojrzałam znacząco na Rebeccę.
- Och, to ty – wypowiedziała te słowa z niemałym obrzydzeniem. – Cześć, miło cię widzieć.
Tak, akurat.
Przybrałam najbardziej sztuczny uśmiech na jaki było mnie stać.
- Ciebie też – odparłam nieszczerze.
Harry w końcu ją od siebie odsunął i spróbował podejść w moją stronę, jednak go uprzedziłam, unosząc jedną dłoń do góry.
- Muszę iść – warknęłam, nie zwracając większej uwagi na zdezorientowaną minę Liama.
Ostatni raz rzuciłam okiem na całą trójkę i wycofałam się za zakręt, po czym ruszyłam szybkim krokiem przed siebie.  Nawet nie zauważyłam, kiedy po mojej twarzy zaczęły spływać łzy. Otarłam je rękawem i pociągnęłam nosem. Okolica nie robiła zbyt przyjemnego wrażenia, wręcz przeciwnie. Znowu miałam wrażenie, że ktoś mnie śledzi, więc odwróciłam nerwowo głowę. Miałam rację. Ale tym razem nie biegł za mną żaden psychopata, tylko nikt inny, jak Harry. Nie miałam już siły uciekać, bolały mnie stopy i było mi zimno.
- Ronnie! – jego wołanie dobiegało zza moich pleców.
Zignorowałam go.
- Stój! – krzyknął ponownie.
Zatrzymałam się, ale nadal pozostawałam tyłem do niego. Jego ręka dotknęła mojego ramienia, jednak natychmiast ją strzepnęłam. Najwolniej jak potrafiłam, odwróciłam się w końcu w jego stronę.
- Po co za mną idziesz? – chlipnęłam.
Cholera, musiałam wyglądać naprawdę żałośnie i cieszyłam się, że nie ma w pobliżu jego znajomych.
- Dlaczego płaczesz? – zapytał, marszcząc brwi.
Zaśmiałam się bez cienia humoru.
- Dlaczego tak się zachowujesz? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
Widziałam, że chłopak wyraźnie się zmieszał.
- Co masz na myśli?
Cieszyłam się, że łzy przestały spływać po moich policzkach i wzięłam głęboki oddech.
- Nagle zrobiłeś się taki… zimny. Rozmawialiśmy o muzyce i coś ci odbiło. A teraz zachowałeś się jak kompletny dupek. Pozwoliłeś jej lepić się do siebie, co więcej, obejmowałeś ją – wyrzuciłam z siebie.
Chciałam powiedzieć o wiele więcej, ale nagle wszystko wyleciało mi z głowy.
Harry uśmiechnął się bezczelnie.
- Jesteś zazdrosna? – rzucił, ale nie dałam się zwieźć jego próbom zmienienia tematu.
- Jeśli chciałeś tylko dobrać się do moich majtek, trzeba było mnie zostawić – wykrzyczałam.
Tym razem wyglądał na naprawdę zaskoczonego. Pomimo ciemności, widziałam, że jego twarz jest bledsza niż zwykle. A może tylko mi się wydawało?
- Cholera, nie! – zaprotestował gwałtownie. – Nie wiedziałem, że tak to wygląda… Przepraszam – ostatnie słowo wypowiedział głosem niewiele głośniejszym od szeptu.
Zamknęłam oczy, niepewna co powiedzieć. Chciałam, żeby wyjaśnił mi o co chodziło, ale jednocześnie wiedziałam, że tylko rozpocznę tym kolejną kłótnię, która donikąd nas nie doprowadzi. Tak bardzo mnie tym irytował. Dlaczego zawsze musiał z wszystkiego robić wielką tajemnicę i tak się wściekał, gdy próbowałam go o coś wypytać?
Westchnęłam, obiecując sobie, że później o tym wszystkim pomyślę i na powrót uniosłam powieki. Napotkałam zmartwione spojrzenie Harry’ego.
- W porządku – szepnęłam tylko.
- Chodź tu – wymamrotał  i wyciągnął rękę w moją stronę.
Zrobiłam trzy kroki do przodu i poczułam jak jego silne ramiona owijają się wokół mojego ciała. Był taki ciepły.
- Zimno mi – poskarżyłam się.
- Chcesz, bym cię odprowadził? – zaproponował chłopak.
Pokiwałam głową. Naprawdę, ostatnie na co miałam ochotę, to wracanie o tej porze w samotności, tym bardziej, jeśli miałam brać pod uwagę wydarzenia sprzed właściwie kilkunastu minut.
Wymknęłam się z jego uścisku i trzymając się za ręce, ruszyliśmy w stronę bardziej cywilizowanej części osiedla.
- Właściwie, to miałam iść do sklepu – westchnęłam, nawet nie kryjąc niezadowolenia.
Po wcześniejszym braku nastroju nie było już ani śladu.
- Po co? – spytał Harry, choć doskonale wiedziałam, że wcale go to nie obchodzi.
- Po cukier – odparłam i nie wiedząc czemu, zaczęłam się śmiać.
- Wszystko w porządku?
Jego brwi zbliżyły się do siebie nieznacznie, a zmarszczka na czole pogłębiła się, jednak po chwili kąciki jego ust uniosły się do góry, ukazując dwa urocze dołeczki w policzkach.
- Zawsze możesz powiedzieć, że zostałaś okradziona – wzruszył ramionami, wciąż się uśmiechając.
Prawdę mówiąc, ten pomysł spodobał mi się bardziej, niż wyznanie prawdy.
- Moja mama wszczęłaby alarm na całą okolicę, lub też miasto – stwierdziłam i wydało mi się to bardzo prawdopodobne.
Niespodziewanie Harry zatrzymał się, pociągając mnie w swoją stronę i gwałtownie pocałował mnie prosto w usta.
Nie spodobał mi się ten pocałunek, był niedelikatny i pełen desperacji, agresji oraz pewnego rodzaju paniki, którego nie rozumiałam.
Poczułam nieskrywaną ulgę, gdy jego usta w końcu oderwały się od moich.
- Przepraszam – wydyszał i w jakiś sposób wiedziałam, że nie chodzi o to co właśnie zrobił.
- Za co? – wolałam się upewnić.
- Wiesz, że wcale nie chciałem dobrać się tylko do twoich majtek, prawda?
Cholera, naprawdę miał aż tak wielkie poczucie winy?
- Wiem – przytaknęłam, choć jeszcze niedawno temu wcale nie byłam tego taka pewna.
- Kurwa mać – zaklął. – Ja… - zawahał się.
Pogładziłam go ostrożnie po  idealnie gładkiej twarzy.
- Wszystko dobrze – mruknęłam uspokajająco i oparłam głowę o jego pierś.
- Gubię się w tym wszystkim – brzmiał tak bezradnie, że aż ścisnęło mi się serce.
Przez chwilę kojarzył mi się z małym, bezbronnym dzieckiem, choć w rzeczywistości to porównanie w ogóle do niego nie pasowało.
- Nie chcę żebyś odeszła – dodał.
Przełknęłam ślinę. Skąd mu się to nagle wzięło?
- Nigdzie się nie wybieram. No może poza własnym domem, bo jeśli się nie pospieszymy, to prawdopodobnie to jest ostatni raz, kiedy widzisz mnie żywą.
Harry uśmiechnął się delikatnie, po czym znów spoważniał. Pomimo ciemności, zauważyłam jak jego zielone oczy błyszczą.
- Ronnie… - zaczął i urwał, jakby sam nie wiedział co ma powiedzieć. – Chcę cię chronić.

______________________

Wiem, że rozdział jest krótki, ale nie wiedziałam co tu jeszcze wcisnąć i takie idealne zakończenie, więc postaram się żeby następny był dłuższy xx Do zobaczenia za tydzień :)

16 komentarzy:

  1. yay wreszcie 33 rozdział nie mogłam się doczekać uwielbiam cię czytać <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to kocham *0*

    OdpowiedzUsuń
  3. No wreszcie :) cały tydzień czekałam. Rozdział świetny tylko szkoda że taki krótki :) do zobaczenia za tydzień , czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jest.. hm... ciekawy. Intryguje mnie postać Harry`ego, jest taki tajemniczy! Czekam na kolejny z niecierpliwością

    OdpowiedzUsuń
  5. O BOŻE <3 TRZY RAZY TAK, DZIĘKUJEMY <3 ROZDZIAŁ FANTASTYCZNO - NIESAMOWITO - WYJĄTKOWO - CUDOWNY <3 xx Co się dzieje z Harry'm :c żal mi go :c
    NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NIEDZIELI <3 KC <3 /Twoja kochana Emilka <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Głupia Rebecca, szmata
    Liam? WTF?
    Ronnie jak zwykle wystraszona........ XD
    Harry mogłeś dać Rebcci w pysk.
    Teraz idźcie się ruchać hihihihiihihihihih ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedz mi, kto Cię tutaj nie wkurza? ... XD

      Usuń
  7. Rebecca wydma jedna ruda ! -,-
    Harry też mnie trochę wkurza...
    ____________________
    czekam na następny rozdział xx
    /fryzjerka Louis'a

    OdpowiedzUsuń
  8. <3 nie wiem co powiedzieć. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahahaha bez względu na to, jaki ten rozdział był słodki i taki mroczny też i wgl to i tak zaczęłam się śmiać, jak luknełam (?) na komentarze xD Co za ludzie hahaha
    Czytam twoje ff od... wczoraj? Jakimś cudem na nie trafiłam i dziękuję temu cudowi ♥
    Jesteś genialna ♡ A sposób w jaki opisujesz uczucia jest... boski. Czuje się jak Ronnie kiedy jest jej smutno i czuje się jak Ronnie kiedy jest szczęśliwa ♥ Uwielbiam Ciebie i Twoje opowiadanie ♥
    Taki mały prezencik na jutrzejsze urodzinki normalnie ♥ Ciesze się, że tutaj trafiłam! Ogromnie!
    Kocham i do następnego! :* ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie bardzo cieszy mnie ten cud xx Dziękuję bardzo, nawet nie wyobrażasz sobie jak miło mi to czytać :) No i przedwczesne wszystkiego najlepszego xx

      Usuń
    2. Nie ma za co, kochana. Same fakty :*
      I dziękuję ♥

      Usuń
  10. Popłakałam się na tym rozdziale......... XD Nie, nikt tego nie przeczytał..... XD Kurde, uwielbiam czytać to opowiadanie, bo cudownie opisujesz uczucia i atmosferę.. Wkurzyła mnie Rebecca i Harry, ale widać że jemu bardzo zależy na Ronnie i że ją kocha <3 Cudny rozdział i kocham i w ogóle i wiesz no <3
    ~Kasieńka, fanka Frozena <3 ^^

    OdpowiedzUsuń