wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 26


Veronica's POV

Wpatrywałam się w rozwścieczoną mamę, nie wiedząc co powiedzieć, by nie pogorszyć swojego położenia, w jakim się znalazłam. Zaklęłam pod nosem, dbając o to, by nie mogła tego usłyszeć.
- Ronnie, czy możesz mi wytłumaczyć co tutaj się, do cholery, dzieje? – zapytała lodowatym, nieznajomym głosem.
Przełknęłam głośno ślinę i zerknęłam na zdezorientowanego Harry’ego. Chciałam dać mu dyskretnie do zrozumienia, że lepiej, aby już wyszedł, jednak sam zorientował się co mam na myśli.
- Zobaczymy się później – wymamrotał ze skrępowaniem i pospiesznie opuścił moją sypialnię.
Mama nie spuszczała ze mnie swojego przeszywającego spojrzenia, pod wpływem którego miałam wyrzuty sumienia, jakbym naprawdę zrobiła komuś krzywdę.
- Więc? – Skrzyżowała ręce na piersi, co spowodowało, że wyglądała naprawdę groźnie.
Przestąpiłam nerwowo z nogi na nogę.
- Przepraszam – bąknęłam.
- Za co? – nie dawała za wygraną.
Miałam ochotę wywrócić oczami, ale się powstrzymałam.
- Że cię oszukałam i pozwoliłam Harry’emu zostać na noc w naszym domu bez twojej wiedzy – odparłam, nie mogąc powstrzymać ironii w głosie.
- Uważaj – rzuciła mama ostrzegawczo, mrużąc oczy.
Westchnęłam.
- Od dzisiaj przez najbliższe dwa tygodnie ze szkoły będziesz przychodziła prosto do domu, gdzie spędzisz resztę dnia. Zabiorę twój laptop, żeby nic nie rozpraszało cię podczas nauki – niemal wypluła te słowa.
W duchu jęknęłam. W tamtej chwili czułam się jak dziecko. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek wcześniej dostała karę.
Wcześniej nie znałaś Harry’ego – podsunęła mi moja podświadomość, ale kazałam jej się zamknąć.
- Dobrze, mamo – mruknęłam potulnie, choć miałam ochotę krzyczeć.
Jej wzrok nieco złagodniał.
- Zawiozę cię do szkoły – oznajmiła, zaskakując mnie.
Byłam tak zaabsorbowana Harry’m, że w tym wszystkim zapomniałam o szkole i nie nastawiłam budzika. Zakładałam, że to było powodem wizyty mamy w moim pokoju.
- Która godzina? – zapytałam niepewnie.
- Dopiero za pięć siódma.
Po tych słowach wzięła laptopa z mojego biurka i opuściła sypialnię, a ja mogłam w pewnym sensie odetchnąć z ulgą. Tak naprawdę byłam wściekła głównie na siebie, że nie zamknęłam drzwi na klucz. W ten sposób mogłabym uniknąć kary. Miałam ochotę najpierw nawrzeszczeć na matkę, a później błagać ją, by zdjęła szlaban, choć doskonale zdawałam sobie sprawę, że nie mam na co liczyć.
Wykonanie podstawowych czynności przed wyjściem, takich jak umycie zębów, czy ubranie się zajęło mi mniej czasu niż sądziłam, dzięki czemu w spokoju mogłam skonsumować swoje śniadanie w postaci ulubionych płatków z mlekiem. Przez całą drogę do szkoły mama milczała jak zaklęta, a ja zastanawiałam się co wykombinować, by móc widywać się z Harry’m i Cassie bez jej wiedzy. Westchnęłam, z rezygnacją opadając na oparcie skórzanego fotela, gdy nic nie przychodziło mi do głowy.
- Będę po ciebie koło piętnastej trzydzieści – chłodny głos mojej rodzicielki wyrwał mnie z zamyślenia.
Ze zdumieniem spostrzegłam, że znajdujemy się na szkolnym parkingu.
- Do zobaczenia – mruknęłam bez entuzjazmu, wysiadając z samochodu.
Zwinnie przemknęłam między autami innych uczniów, odnajdując wejście do szkoły. Przy szafkach stała Cassie, ze znudzeniem lustrując każdego mijającego ją człowieka. Na mój widok wyraźnie się ożywiła. Ruszyłam w jej kierunku i pozwoliłam, by uściskała mnie mocno na powitanie.
- Co słychać? – zapytała wesoło, podczas gdy ja wrzucałam zbędne na tą chwilę podręczniki do swojej szafki.
- Jestem uziemiona przez najbliższe dwa tygodnie.
Zauważyłam, jak zmarszczka na czole dziewczyny pogłębia się, a po chwili kąciki jej ust uniosły się delikatnie do góry.
- To nie było zabawne.
Spojrzałam na nią spode łba.
- Mówię poważnie – niemalże warknęłam. Wciąż byłam niemożliwie zła.
Przyjaciółka wyglądała na naprawdę zdziwioną.
- Za co? – spytała, nawet nie próbując ukryć ciekawości w swoim głosie.
- Nakryła mnie w łóżku z Harry’m – oznajmiłam lekkim tonem, choć w duchu cała się gotowałam.
Oczy Cassie podwoiły swoje rozmiary, a szok malujący się na jej twarzy uświadomił mi, co właśnie powiedziałam.
- Czy ty… - zająknęła się.
- Cholera, nie! – zaprotestowałam gwałtownie.
Kilka osób rzuciło nieprzyjemne spojrzenia w naszą stronę, ale gdy tylko odwdzięczyłam się tym samym, z powrotem zajęli się sobą.
- Nie to miałam na myśli – dodałam ciszej. – Harry po prostu został u mnie na noc, my nie… - urwałam, szukając odpowiednich słów.
Dziewczyna uniosła brew wyczekująco.
- Nie uprawialiście seksu? – podsunęła mi.
Moje policzki oblały się rumieńcem. Skinęłam głową z zakłopotaniem.
- Przestań być taka cnotliwa – Cass westchnęła, jednak jej usta wygięły się w uśmiechu.
Wywróciłam teatralnie oczami.
- Cokolwiek powiesz – mruknęłam.
Złapałam podręcznik z francuskiego i pospieszyłyśmy pierwsze piętro, gdzie miała odbyć się pierwsza tego dnia lekcja. Zajęcia były przerażająco nudne, ale po panu Richards’owi nie można było spodziewać się niczego więcej. Z ulgą opuściłam klasę w asyście najlepszej przyjaciółki. Byłam zaskoczona, kiedy za drzwiami natknęłam się na Matt’a. Jego twarz wyglądała strasznie. Fioletowe siniaki zdobiły jego szczękę, a wargi napuchnięte były od licznych rozcięć. Zrozumiałam, że ktoś go pobił. Moje usta bezwiednie ułożyły się w literkę „o”.
- Co, Mooley? Naprawdę jesteś taka zdziwiona? – spytał szyderczo, przybierając ironiczny uśmiech.
Przełknęłam głośno ślinę, gdy wspomnienia sprzed tygodnia zalały mój umysł. Mooley? Od kiedy mówił do mnie po nazwisku?
Chciałam zręcznie go wyminąć i zignorować jego prowokujące słowa, jednak chłopak widocznie nie zamierzał mi na to pozwolić. Jego dłoń owinęła się wokół mojego nadgarstka, zatrzymując mnie w miejscu.
- Puszczaj – syknęłam, ale nie zareagował.
Udało mi się wyrwać rękę z jego uścisku, dopiero gdy Cassie stanęła między nami.
- Spierdalaj stąd, Matthew – warknęła, mierząc go wściekłym spojrzeniem.
Matt pochylił się nad nią. Dobry humor wciąż go nie opuszczał.
- Uważaj, Trace – mruknął niskim głosem.  – Ciebie też może spotkać coś niemiłego.
Zamrugałam kilkakrotnie powiekami.  Czy on właśnie jej groził?
- Kto cię pobił? – to pytanie wyrwało się z moich ust, nim zdążyłam ugryźć się w język.
Cholera.
Zmarszczka na jego czole pogłębiła się, a po chwili z jego gardła wydobył się ponury śmiech, w którym nie mogłam usłyszeć choćby cienia humoru.
- Czy to nie oczywiste, Ronnie? – rzucił zdawkowo.
Nie, dla mnie nie było to takie oczywiste, jednak nie odezwałam się więcej.
- Będę czuwał – wyszeptał, patrząc prosto w moje oczy.
Chciałam spytać, co te słowa oznaczają, ale nie zdążyłam, bo chłopak czym prędzej oddalił się od nas.
- Bądź tak dobra i przekaż Harry’emu, że to nie było moje ostatnie słowo! – krzyknął na odchodne.
Nagle zrozumiałam, że to właśnie przez niego został pobity. To dlatego Harry ostatnio był pod szkołą. Od tego wszystkiego powoli zaczynała boleć mnie głowa.
- Wszystko w porządku? – głos Cassie wyrwał mnie z zamyślenia.
Wyglądała na zmartwioną.
- Tak – odparłam krótko.
- Nie podoba mi się ten typ – westchnęła, marszcząc brwi, a mnie przypomniało się, gdy dokładnie to samo powiedziała o Harry’m.
- Mi też – zgodziłam się z nią.
Ruszyłyśmy w stronę szafek, by wymienić podręczniki.
- Jak myślisz, o co mogło chodzić temu palantowi? – spytała.
Wzruszyłam ramionami.
- Nie mam pojęcia – skłamałam.
- I dlaczego się do ciebie przyczepił? – nadal drążyła temat.
Spojrzałam na nią rozdrażniona.
- Cholera, Cass. Nie wiem czego Matt chciał ode mnie i od Harry’ego – niemalże warknęłam z irytacją.
- W porządku, przepraszam – wymamrotała skruszona. – Tak tylko się zastanawiałam – dodała, jakby się usprawiedliwiając.
Przez resztę dnia pozwoliłam sobie zapomnieć o całym incydencie, który miał miejsce przed salą od francuskiego i skupiłam się głównie na lekcjach, by w jakikolwiek sposób odciągnąć myśli od tego zajścia. Cassie w końcu dała za wygraną i – ku mojej wielkiej uldze – nie wypytywała o nic więcej. To nie tak, że jej nie ufałam. Po prostu do czasu wyjaśnienia niektórych spraw wolałam nie mówić jej wszystkiego, dla jej dobra.
W końcu zabrzmiał ostatni dzwonek. Z nieskrywaną ulgą upchnęłam wszystkie książki do torby i w towarzystwie przyjaciółki ruszyłam w kierunku wyjścia ze szkoły.
- Jesteś pewna, że nie uda ci się nigdzie wyrwać w tym tygodniu? Pomyślałam, że mogłybyśmy wyskoczyć na jakieś zakupy, przydałyby mi się nowe buty. Moje stare są w stanie krytycznym, a te trampki są cholernie niewygodne – paplała, niezrażona moim milczeniem.
- Więc, jak myślisz? – zapytała wyczekująco.
Westchnęłam z rezygnacją.
- Nie ma nawet mowy. Moja mama w tym tygodniu ma nocną zmianę w szpitalu, co oznacza, że całe dnie będzie w domu.
Cassie wyglądała na zawiedzioną, jednak szybko się ożywiła, gdy zagadnęłam ją o Jonnah. Prawdę mówiąc, nie mogłam skupić się na jej opowieści. Gdy tylko przekroczyłyśmy próg budynku, w moje oczy rzuciła się znajoma sylwetka bruneta o oliwkowej karnacji. Stał oparty o murek biegnący wzdłuż krótkich schodków prowadzących prosto na parking. Na mój widok jego usta wykrzywiły się w bezczelnym uśmiechu.
- Cześć, kochanie – Zayn wychrypiał, nie zważając na to, że dziewczyna stojąca obok mnie wyglądała, jakby zobaczyła ducha.
Przełknęłam głośno ślinę, nawet nie próbując ukryć strachu. Cholera, czego chciał ode mnie ten chłopak?

_______________________

Kolejny rozdział powinien pojawić się w sobotę, ale jeśli coś miałoby się zmienić, to dam wam znać na asku :)

17 komentarzy:

  1. No to pierwsza! :D
    Rozdziałek bardzo mnie wciągnął, ale nie ukrywam wkurzył mnie ten szlaban. :) Ciekawa jestem o czym będzie gadała z Zaynem. ;) No i lubię te jej "spotkania" z Mattem. :D Bardzo dobry rozdziałek i z niecierpliwością czekam na następny. ;*
    @VictoriaSweet15

    OdpowiedzUsuń
  2. sama nie wiem czy bardziej wkurza mnie Zayn czy Mat -_-

    OdpowiedzUsuń
  3. Supcio. / Kasiaa_a

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział <3 szkoda, że tak mało Harry'ego :/
    I ta jej mama.. ugh!
    Czekam na następny :* /@Patkaa_ (z ask'a) ;D hyhy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby w każdym rozdziale miałby być tylko Harry, ten blog byłby nudny x

      Usuń
  5. Super! :3 /madziqqaaa

    OdpowiedzUsuń
  6. Mhhm. Ciekawe, czego ten Zayn chce C:
    A Matt to ch*j-przepraszam, musiałam.
    Piękny.Cudny rozdział, jak zawsze :)
    _________________________
    fryzjerka Louis'a

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudo to mało powiedziane <3 I znowu brakuje mi słów by określić rozdział. Kurde, jak Ty to robisz kochana <3 Już nie mogę się doczekać następnego <3 A tak po za tym, to Zayn- weź wypierdalaj -,- <3 / Twoja kochana Emilka <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo.. Genialny <33
    #SR ☺Moments☻

    OdpowiedzUsuń
  9. Ronnie to kiedy wymykasz się z Harry'm z domu? ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny! ^^ Masz talent kochana :* ♡♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej, chcialabym was zaprosic na mojego bloga ktorego zalozylam dzisaj :) A raczej do skomentowania 1 posta w jaki sposob wszystko w nim napisalam :) http://directioner-world-imaginy.blogspot.com
    Przepraszam za spam autorke tego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny, super, genialny po prostu <3! Zayn.................................................... głowa chyba Cię boli..... nie prześladuj tej biednej Ronnie, bo Ci coś zrobię...
    Rozdział aww i biorę się za następny:*
    ~Kasieńka, fanka Frozena <3 ^^

    OdpowiedzUsuń